Bądź na bieżąco - RSS

Docker, Portainer i kłopoty z OpenProject

Wrzesień 15th, 2018 | Brak Komentarzy | Kategoria: Felieton, Linux, Porady

Docker

Techniki wirtualizacji są obecnie bardzo popularne. Począwszy od tych dostępnych na wyciągnięcie ręki dla każdego użytkownika, mam na myśli VirtualBox, a skończywszy na bardziej rozbudowanych typu VMware ESXi, czy QEMU. Te ostatnie wymagają już środowiska w pełni serwerowego i trochę zaawansowanej technicznie wiedzy (ale bez przesady). Z drugiej strony prężnie rozwija się technologia kontenerów wirtualizacyjnych typu Docker. Stają się one popularne głównie w środowisku programistów (koderów i developerów) bo pozwalają w łatwy sposób instalować całe środowiska z przygotowanych obrazów. Skraca to bardzo czas rozwoju oprogramowania, bo daje do ręki skonfigurowany gotowiec jak np. LAMP czyli Linux, Apache, MySQL, PHP/Python/Perl.

W tym wpisie chciałem się właśnie skupić się na apliakcji Docker. Wynika to głównie stąd, że jakiś czas temu realizowałem projekt polegający na zainstalowaniu całego środowiska developerskiego. Składały się na nie serwer z Debianem oraz 3 kontenery: GitLab, Nextcloud i OpenProject. Można powiedzieć solidne środowisko do pracy dla programistów. Całość została uruchomiona w sieci lokalnej, a każdy z wymienionych kontenerów był dostępny pod swoim własnym adresem IP oraz wewnętrzną nazwą domenową. Przy tej okazji chciałem podzielić się dwoma spostrzeżeniami, dotyczącymi problemów, których zrozumienie i dla których przygotowanie rozwiązania bardzo ułatwiło mi opracowanie rozwiązań. Jeden będzie dosyć ogólny, drugi zaś to przykład debugowania rozwiązania i zaaplikowania specyficznej łaty. Ale po kolei.

Środowiskiem kontenerów Dockera można zarządzać oczywiście za pomocą linii komend. Jednak jako alternatywe polecam gorąco projekt o nazwie Portainer. Instalowany jako jeden z pierwszych kontenerów naszego Dockera pozwoli w dosyć prosty i elegancki sposób zarządzać całością. Zwolenników aplikacji webowych ucieszy na pewno fakt, że jest to po prostu serwer, który udostępnia interfejs przeglądarkowy. Możemy zarządzać praktycznie wszystkimi potrzebnymi modułami w tym: kontenerami, obrazami, wolumenami i sieciami. Możliwości jest dużo więcej i najlepiej jest zainstalować to oprogramowanie samemu, żeby o tym się przekonać. Tym bardziej, że jest to łatwe jak instalacja każdego kontenera w Dockerze 🙂

Drugim problemem, bardziej złożonym, okazała się isntalacja OpenProject. Chciałbym o tym wspomnieć ponieważ jest to bardzo dobry przykład na to, z jakimi problememi można się spotkać używając Dockera. Sama instalacja z oficjalnego, przygotowanego przez autorów obrazu nie nastręcza większych żadnych trudności. Zaraz po uruchomieniu wszysko działa dobrze. Jednak z czasem, gdy będziemy musieli zrestartować cały serwer, a co za tym idzie swoje kontenery również, może się okazać, że OpenProject odmawia posłuszeństwa. Zamiast głównej strony serwisu natkniemy się na informacje o niedostępności. Po przeprowadzeniu wspomnianego na początku debugowania oraz sprawdzeniu stanu samego kontenera (który zachowuje się jak najbardziej poprawnie, czyli uruchamia się i nie zgłasza żadnych błędów) okazało się, że przyczyną jest zatrzymanie się serwera Apache. Niestety ręczne uruchamianie daemona również nie pomaga. Problem jest nieco głębszy i polega na tym, że w trakcie restartu kontenera zdarza się, że nie jest usuwany plik apache2.pid, co z punktu widzenia systemu oznacza, że Apache jak najbardziej działa cały czas (co nie jest prawdą). Rozwiązanie jest dosyć proste. Plik ten należy usunąć ręcznie, czyli:

  • z poziomu Portainera (omówionego akapit wcześniej) połączyć się z konsolą,
  • usunąć ręcznie plik PID: rm -f /var/run/apache2/apache2.pid,
  • uruchomić Apache: /etc/init.d/apache2 start.

Powyższa sztuczka pokazuje, że pomimo iż oficjalne kontenery Dockera zazwyczaj działają bez zarzutu to czasami wymagana jest głębsza wiedza i grzebanie w czeluściach obrazu.

MG

 

Tagi: , , , , ,

Kopie zapasowe w sieci Windows – część 2

Lipiec 21st, 2018 | Brak Komentarzy | Kategoria: Porady, Windows

Kopie zapasoweWe wpisie z przed dwóch miesięcy – tak, tak, mnie również dopadło wakacyjne lenistwo, opisywałem jak stworzyć listę komputerów z systemem Windows, które są aktualnie aktywne w naszej domenie lub grupie roboczej. Omówione rozwiązanie działa niezależnie od wszelkich mechanizmów wbudowanych w Active Directory czy też innych. Wspomnianą listę można zapisać np. w pliku tekstowym, po to aby w następnej kolejności zbudować skrypt wsadowy, który wykona kopie zapasowe z komputerów z listy. Ale po kolei.

Po pierwsze, trzeba zapewnić sobie dostęp do zasobów lokalnych komputerów. Jeżeli na każdym z nich mamy swoje konto administracyjne i dodatkowo wszędzie używamy tego samego konta to bardzo łatwo jest odczytać zawartość dysków twardych np. partycji systemowej C:. Nie jest tajemnicą, że w Windows tworzone są standardowe udziały sieciowe np. C$, które odpowiadają całym partycjom. Ja jednak z wielu powodów namawiałbym do utworzenia specjalnego udziału np. o nazwie Archiwum, z uprawnieniami tylko-do-odczytu dla zdalnego adminstratora. Jeśli umówimy się z użytkownikami aby tam właśnie umieszczali ważne zbiory (może to być np. folder D:/Archiwum) to wtedy pozostanie jedynie zadbać o skopiowanie całej zawartości aby zabezpieczyć się przed ewentualną utratą danych.

Jako zagorzały zwolennik Linuksa zawsze uważałem, że nie ma nic lepszego od narzędzia rsync. Jednak jego instalacja w systemie Windows wiąże się z koniecznością zainstalowania całego środowiska Cygwin, lub co najmniej jego bibliotek dll wraz ze wspomnianym narzędziem. Może jednak istnieje coś podobnego dla Windows? Tak odkryłem narzędzie robocopy. Trzeba przyznać, że ma duże możliwości i co ważne potrafi robić lustro katalogów (mirror) a jest to przecież coś o co nam chodzi przy zabezpieczaniu danych.

Ponieważ wspomniana na początku wpisu lista komputerów zawiera ich nazwy netbios (a nie adresy IP) stąd napisanie prostego batcha nie powinno być żadnym problemem. Na pewno powinien zawierać komendę jak w poniższym przykładzie:

ROBOCOPY \\nazwa_netbios\Archiwum \Archiwum_nazwa_netbios /MIR /FFT →
→ /R:3 /W:10 /Z /NP /NDL

Wywołanie robocopy z podanymi parametrami spowoduje wykonanie dokładnego lustra z udziału Archiwum na komputerze nazwa_netbios do katalogu Archiwum_nazwa_netbios na naszym serwerze z kopiami zapasowymi – czyli po prostu lokalnie. Co ważniejsze ponowne jej wywołanie spowoduje wykonanie kopii różnicowej, a więc zapewni dużo szybsze działanie.

Pozostałe opcje pozostawiam dla zainteresowanych odsyłając do dokumentacji polecenia robocopy. Na koniec nadmienię tylko, że sam cały skrypt wsadowy przygotowuje na Linkuksie przy okazji generowania listy komputerów. Jest mi łatwiej to zrobić ze względu na stare przyzwyczajenia i dostepność takich narzędzi jak chociażby awk. Myślę jednak, że równie dobrze można to zrobić w środowisku Windows. Miłej zabawy.

MG

 

Tagi: , , ,

Kopie zapasowe w sieci Windows – część 1

Maj 19th, 2018 | Brak Komentarzy | Kategoria: Porady, Windows

Kopie zapasoweMożna powiedzieć, że wykonujemy kopie zapasowe, bo jest to obowiązek każdego administratora. Oczywiście zdarza się, że o naszych obowiązkach dowiadujemy się kiedy mamy duży problem bo zagineły np. pliki użytkowników. Nie mam w tym miejscu na myśli systemów serwerowych ale archiwa pracowników. Rzadko zdarza się, żeby ktoś zmusił się sam do robienia kopii skoro ma w firmie dział IT.

Niezależnie od tego czy dysponujemy domeną Active Directory, czy prostą grupą roboczą, zawsze warto się zabepieczać. W dzisiejszym wpisie chciałem pokazać jak zbudować prosty system kopii zapasowych, wykonywanych bez żadnych dodatkowych i płatnych narzędzi. W zasadzie wystarczą nam dwie rzeczy:

  • komputer z Linuxem i zainstalowanym pakietem nmap
  • komputer z Windows 7 w górę, który standardowo ma wbudowane polecenie robocopy

Pierwsze narzędzie posłuży nam do odkrywania komputerów, które są aktualnie dostępne w naszej sieci Windows. Zakładam, że na każdym z nich znajduje się udostępniony sieciowo katalog np. o nazwie Archiwum, którego zawartość powinniśmy skopiować do siebie. Wspomniany udział można oczywiście ukryć dodając znak na końcu jego nazwy, czyli powinno być Archiwum$. Pamiętajmy również aby archiwum udostępnić dla użytkownika, z którego konta uruchamiamy skrypty na naszym komputerze. Czyli jeśli pracujemy jako Admin z hasłem password, to udostępniamy zasoby dla takiego samego użytkownika. Jeśli nie mamy domeny, to po prostu dodajmy lokalnie na każdym komputerze takie konto.

Po co wykrywanie aktywnych końcówek w sieci? Otóż zanim zdobędziemy kopie danych musimy być pewni, że dany komputer jest włączony. Z moich doświadczeń wynika niestety, że bazowanie na DHCP, DNS czy skryptach wykozrystujących polecenia ping, arp nie jest skuteczne. Dużo lepiej jest to zrobić używając niezawodnego skanera sieciowego nmap. Oczywiście najlepiej jest uruchamiać go na maszynie z Linuksem. Można używać portów dla Windows, ale osobiście nie próbowałem i ciężko jest mi powiedzieć jaki będzie efekt.

Aby stworzyć naprawdę niezawodny system będziemy jeszcze potrzebować skryptu nbstat.nse. Dzięki niemu będziemy niezawodnie wykrywać aktywne hosty Windows. Przykładowe polecenie ma postać:

nmap -p 137 -sU --script nbstat.nse 192.168.1.1-254

co spowoduje przeskanowanie całej podsieci 192.168.1.1-254 i otrzymamy poniższy rezultat:

Starting Nmap 7.40 ( https://nmap.org ) at 2018-05-19 18:10 CEST
 Nmap scan report for PC1.local (192.168.1.1)
 Host is up (0.0031s latency).
 PORT STATE SERVICE
 137/udp open netbios-ns

Host script results:
 |_nbstat: NetBIOS name: PC1, NetBIOS user: <unknown>, NetBIOS MAC: 
   a4:4c:c8:cd:2f:0f (unknown)

...

Nmap done: 254 IP addresses (6 hosts up) scanned in 55.61 seconds

Z punktu widzenia dalszej obróbki skryptu powinniśmy wyczyścić powyższy raport i można to zrobić w bardzo prosty sposób:

nmap -p 137 -sU --script nbstat.nse 192.168.1.1-254 | →
→ awk '/local/ {print $5}'

Zwracam uwagę, że tym sposobem filtrujemy linie zawierające frazę local, może być to inna fraza, według naszego uznanania i konfiguracji sieci. Tak czy inaczej tym razem otrzymamy już tylko listę adresów IP. Będzie to lista aktywnych w danym momencie końcówek, dla których powinniśmy wykonać kopię plików. Możemy zatem skorzystać z polecenia robocopy, ale o tym następnym razem.

MG

Tagi: , , ,

Telnet – instalacja na Windows Server 2016

Marzec 17th, 2018 | Brak Komentarzy | Kategoria: Porady, Windows

TelnetŚrodowisko systemów serwerowych Microsoft zmienia się bardzo dynamicznie. Nie ma co ukrywać, że konkurencja rozwija się bardzo szybko i pomimo, że mogłoby wydawać się, iż nic nie zagrozi dominacji serwerów Windows w segmencie małych i średnich firm wykorzystujących rozwiązania oparte o MS SQL, to sam Microsoft wprowadza modyfikacje podążające za najnowszymi trendami. Nie ukrywam, że na przykład bardzo mnie cieszy współpraca z Canonical i migracja części narzędzi terminalowych wprost z Linuxa. Bo właśnie o terminal tutaj chodzi, a będąc bardziej precyzyjnym o wygodę z jego korzystania (czyli np. poleceń telnet, ftp itd.). Narzędzia interfejsu graficznego mają swoje zalety, w szczególności dla początkującego użytkownika, jednak jeśli ktoś przebrnie przez początkowe trudności to zazwyczaj docenia mocno wygodę korzystania z trybu tekstowego.

W dzisiejszym wpisie chciałem pokazać jak zainstalować narzędzia Windows 2016 Server za pomocą 3 metod. Jak można się domyślić z poprzedniego akapitu skupię się raczej na terminalu niż na okienkach konfiguracyjnych. Za przykład posłuży nam program telnet.

Po pierwsze warto sprawdzić czy przypadkiem telnet nie został już zainstalowany w systemie. Można sprawdzić to w bardzo prosty sposób. Otwieramy terminal tekstowy i wpisujemy polecenie:

C:\>telnet google.com 80
 'telnet' is not recognized as an internal or external command, →
 → operable program or batch file.
C:\>

Powyższy komunikat świadczy, że należy włączyć narzędzie na poziomie serwera, czyli po prostu zainstalować aplikację.

Tereaz możemy przejść do instalacji w zwykłym terminalu tekstowym (uruchamianym poleceniem cmd – command prompt):

dism /online /Enable-Feature /FeatureName:TelnetClient

Po krótkim oczekiwaniu aplikacja zostanie zainstalowana.

Na tym nie konczą się nasze możliwości ponieważ można zrobić to samo w słynnym PowerShellu. Tym razem trzeba użyć polecenia:

Install-WindowsFeature -name Telnet-Client

W szczególności to rozwiązanie wydaje się być bardzo ciekawe, a użycie polecenia Install-WindowsFeature daje nam naprawdę duże możliwości. Polecam potestować – więcej informacji można znaleźć w dokumentacji na stronach Microsoftu.

Trzeciej opcji, którą jest instalacja w trybie okienkowym, nie będę opisywał. Z premedytacją – jako zwolennik terminali tekstowych.

MG

Tagi: , , , ,

sudppipe – tunel UDP dla Windows

Luty 17th, 2018 | Brak Komentarzy | Kategoria: Porady, Windows

UDP sudppipeSystemy serwerowe rodziny Windows stają się praktycznie niezastąpione w środowisku, gdzie jesteśmy zmuszeni korzystać z firmowych systemów bazodanowych. Oferta tych ostatnich zakłada w zasadzie wykorzystanie tylko jedynego słusznego środowiska pracy. Czasami nastręcza to nietypowych trudności, w szczególności gdy chodzi o sterowanie przepływem komunikacji. Oprogramowanie zapory sieciowej wbudowane w serwer w zasadzie nie pozwala na łatwe przekierowywanie komunikacji TCP nie wspominając już o UDP. Jeśli trafimy na środowisko homogeniczne, to skonfigurowanie wyżej wymienionych przekierowań może być trudne. Podstawowym narzędziem jest tutaj komenda linii poleceń netsh opisana w innym artykule.

Jeśli posiadamy urządzenia takie jak np. drukarki sieciowe, to przydatne staje się zarządzanie nimi za pomocą protokołu SNMP. W tym momencie może się okazać, że powinniśmy przygotować przekierowanie portów UDP na serwerze Windows. Zakładam tutaj, że drukarki sieciowe są skonfigurowane w oddzielnym VLANie, ale również w oddzielnej podsieci IP. Jeśli zatem chcielibyśmy dostać się do urządzenia SNMP z puli klienckiej (posiadającej własny VLAN) musimy włączyć tzw. port forwarding, z tym że dla UDP.

Zmagając się z opisanym problemem trafiłem na bardzo przydatne narzędzie dostępne na stronie Luigiego Auriemmy. Wśród dostępnych aplikacji znajduje się mały program o nazwie sudppipe. Wywołany z linii poleceń pozwala skonfigurować tunel UDP na serwerze Windows. Całość wygląda w działaniu zachęcająco:

Usage: sudppipe.exe [options] <server*> <server_port> <local_port>

Sprawdziłem i działa bez zarzutu. Zachęcam do szczegółowego zapoznania się z jego możliwościami.

MG

Tagi: , , ,

burndisk – nagrywanie płyt CD/DVD z linii poleceń

Styczeń 20th, 2018 | Brak Komentarzy | Kategoria: Porady, Windows

burndiskCzasami tak się zdarza, że jesteśmy zmuszeni zrezygnować z naszego ulubionego środowiska pracy na rzecz rozwiązań narzuconych z góry. W moim przypadku musiałem się pogodzić z pożegnaniem z Debianem i przenieść ulubione skrypty systemowe na system Windows. Chodziło rzecz jasna o zachowanie tych samych funkcjonalności, a jedną z nich było automatyczne wykonywanie kopii serwera baz danych i zapisanie ich na płycie DVD Blue Ray.

Nie chcę tutaj szczegółowo rozpisywać się na temat pisania skryptów wsadowych, czy systemowych jak kto woli, bo informacji na ten temat jest aż za dużo i nie jest to żadna specjalistyczna wiedza. Każdy średnio zaawansowany użytkownik Windows wie jak napisać prosty skrypt typu bat lub cmd. Co jednak zrobić kiedy w grę – z przyczyn oczywistych – wchodzi wykorzystanie narzędzia linii poleceń, które pozwoliłoby „wypalić” płytę.  Do tego płytę Blue Ray.

Z początku chciałem użyć jednego z portów narzędzi linuksowych takich na przykład, które są oparte na bibliotece cygwin. Rozwiązanie jednak okazało się niemożliwe bo po prostu nie mogłem zainstalować żadnej nowej aplikacji w systemie. Ot takie wytyczne dotyczące polityki bezpieczeństwa.

Potem, zrezygnowany zacząłem przeszukiwać sieć, żeby poczytać trochę o komercyjnych (czytaj płatnych) rozwiązaniach. Tutaj programiści mają wiele kombajnów do zaoferowania, ale jak należy się spodziewać za odpowiednią cenę. Oczywiście nie chciałem tracić czasu na negocjacje z właścicielem serwerów. Tym bardziej, że po zakupie drogiej technologii opartej o serwery firmy Dell i oprogramowanie Windows Server, środki na rozbudowę inwestycji stopniały praktycznie do zera.

Na szczęście, jak już się wielokrotnie przekonałem, wytrwałe szukanie przynosi w końcu efekty. Znalazłem prostą i efektywną aplikację, narzędzie o nazwie burndisk, a ściślej mówiąc pojedynczy plik wykonywalny burndisk.exe. Nie ma potrzeby instalacji, a użycie w skrypcie jest bajecznie proste. Całość sprowadza się do wywołania programu z odpowiednimi przełącznikami co w moim przypadku sprowadziło się do komendy:

burndisk.exe /write {pliki_do_skopiowania} {symbol_napędu_DVD} ⇒
⇒ /vol {etykieta_woluminu}

Dodam, że program doskonale nagrywa wszystkie rodzaje płyt CD/DVD, korzystając z systemowego API. Po więcej informacji zapraszam na stronę producenta.

MG

Tagi: , ,

FTP z linii poleceń w systemie Windows

Listopad 18th, 2017 | Brak Komentarzy | Kategoria: Porady, Windows

FTPO tym, że linia poleceń w przypadku systemów takich jak Linux daje szerokie możliwości nie trzeba się specjalnie rozpisywać. Czasami jednak jesteśmy zmuszeni napisać skrypt systemowy dla serwera Windows i wtedy nie jest już tak prosto. Mam na myśli całkiem konkretny przypadek z własnego podwórka. W dużym skrócie zadanie polegało na okresowym wysyłaniu pliku baz danych MSSQL na zewnętrzny serwer FTP. Z jednej strony sprawa dosyć prosta, bo od razu przychodzi na myśl wykorzystanie harmonogramu zadań systemowych i użycie odpowiedniego skryptu wsadowego, z drugiej strony okazało się jednak, że narzędzie linii poleceń Windows takie jak komenda ftp niespecjalnie radzi sobie z trybem pasywnym transmisji. Zgodnie z dokumentacją wszystko powinno działać bez problemu, można nawet użyć spreparowanej wcześniej listy poleceń ftp, aby zautomatyzować zadanie jednak bardzo często w trakcie wykonania program zawiesza się. W sieci można znaleźć mnóstwo porad co zrobić w takiej sytuacji. Postanowiłem się tym razem podzielić innym rozwiązaniem.

W miejsce polecenia ftp można użyć dobrze znanego programu WinSCP. W skład tego pakietu wchodzi program o nazwie winscp.com, który pozwala na użycie w trybie wsadowym:

winscp.com /command "open ftp://uzytkownik:haslo@serwer.ftp/" →
→ "put plik.sql /home/user/" "exit"

Warto zwrócić tutaj uwagę na niezwykłą prostotę składni polecenia. Po przełączniku command następuje po prostu lista poleceń do wykonania. Ponieważ całość mieści się w jednej linii można w zasadzie całą komendę wpisać wprost do harmonogramu zadań systemowych. Dodatkowym plusem będzie możliwość obsługi protokołu szyfrowanego np. SFTP, czego nie potrafi zrobić narzędzie wbudowane w Windows.

MG

Tagi: , , ,

Homebrew autoaktualizacja – nakładka homebrew-autoupdate

Wrzesień 16th, 2017 | Brak Komentarzy | Kategoria: MacOS, Porady

Package Manager - homebrewJakiś czas temu napisałem krótki artykuł [1] o tym jak uslepszyć instalację oprogramowania w systemie Mac OS X. Krótko mówiąc najlepiej jest użyć w tym celu pakietu homebrew [2]. Przyznam, że jako właściciel Macbooka Pro od około pół roku dalej drążyłem temat. Nawyki nabyte podczas użytkownia od wielu lat laptopów z Linuksem dały o sobie znać. Po jakimś czasie zauważyłem, że generalnie dążę do upodobnienia środowiska graficznego Mac OS X do Gnome/Unity [3]. Rzeczywiście jeżeli ktoś przyzwyczaił się do Unity (a wiem, że ten wynalazek Canonical [4] ma tylu samu zwolenników co przeciwników) to trudno oprzeć się wrażeniu, że środowisko jest niemal skopiowane od Apple. Jednak interfejs graficzy to jedno a narzędzia systemowe to drugie. O ile trudno się nie zgodzić, że GUI na Macu jest po prostu bardzo dopracowane i nieporównywalnie lepsze, to już wszelkie narzędzia związane z instalacją oprogramowanie i po prostu zarządzania nim to zupełnie inna bajka.

Jedną z olbrzymich zalet Linuksa jest system zarządzania aplikacjami w oparciu o repozytoria. Szczerze mówiąc nie spotkałem żadnego lepszego rozwiązania, a wszystkie sklepy Microsoftu, Apple, Google itd. są po prostu namiastką. Oczywiście zawsze na początku działa efekt wow, głównie ze względu na rzekomą łatwość obsługi i dopracowane szczegóły graficzne, ale po jakimś czasie powoli rezygnuje z korzystania z takich rozwiązań. Naprawdę, bogate narzędzia linii poleceń do instalacji oprogramowania, które oferują praktycznie wszystkie dystrybucje Linuksa, są niezastąpione.

Wspomniany na początku homebrew ma być klonem dla Mac OS X opartym o podobne mechanizmy znane z Linuksa. I wszystko byłoby w porządku gdyby nie problem autoaktualizacji pakietów. Pod tym względem niestety jest po prostu niedopracowany. I tutaj z pomocą przychodzi kolejna nakładka: homebrew-autoupdate [5]. Ujawniając trochę szczegółów – wszystko moża doczytać na stronie projektu, jej instalacja jest bardzo prosta:

brew tap domt4/autoupdate

Po zainstalowaniu narzędzia, można w końcu wydać polecenie:

brew autoupdate

aby dowiedzieć się jakie są jego możliwości, do czego gorąco zachęcam.

MG

Tagi: , , ,

Czy działa połączenie UDP?

Lipiec 15th, 2017 | Brak Komentarzy | Kategoria: Linux, Porady

UDP

 

 

Jedną z powszechnych czynności administracyjnych jest sprawdzanie stanu połączeń TCP lub UDP z serwerem. Zazwyczaj najpierw sprawdzamy czy serwer odpowiada – służy do tego polecenie ping:

ping 192.168.1.1

Jeśli administrator serwera zablokował protokół ICMP, co wcale nie zdarza się tak rzadko, to możemy posłużyć się poleceniem arping:

arping 192.168.1.1

Trzeba jednak pamiętać, że powyższa komenda zadziała tylko w sieci lokalnej. Kiedy będziemy już pewni, że wszystko z serwerem w porządku to możemy przejść do sprawdzania połączeń z usługami. Najprostszą czynnością będzie wykonanie polecenia telnet ze wskazaniem numeru portu usługi:

telnet 192.168.1.1 80

Powyższa komenda sprawdza połączenie z serwerem WWW na porcie 80. Jeśli wszystko działa powinniśmy otrzymać informację o ustanowieniu połączenia:

Trying 192.168.1.1...
Connected to 192.168.1.1.
Escape character is '^]'.

Jednak omawiane właśnie rozwiązanie dotyczy wyłącznie usług połączeniowych takich tak TCP. Co zrobić w przypadku protokołu UDP, z którego np. korzysta usługa DNS? Tutaj musimy posłużyć się aplikacją netcat, wskazując podobnie jak w poprzednim przypadku numer portu:

nc -vz -u 192.168.1.1 53

Opcja vz zwiększa poziom komunikatów oraz zmusza netcat wyłącznie do sprawdzenia usługi bez wysyłania danych. Z kolei u wymusza korzystanie z pakietów UDP w miejsc TCP. Przy prawidłowym przebiegu operacji otrzymamy informację, na której zależało nam od samego początku:

Connection to 192.168.1.1 53 port [udp/domain] succeeded!

MG

Tagi: , ,

Brew – wygodny instalator dla Mac OS

Maj 20th, 2017 | Brak Komentarzy | Kategoria: MacOS, Porady

Apple instalatorMacbook jako komputer do pracy kojarzy się przede wszystkim z dość drogim ale za to bardzo wydajnym rozwiązaniem na długie lata. Praktycznie każda typowa czynność została tutaj zoptymalizowana tak aby ułatwić obsługę nawet bardzo opornym użytkownikom. Można śmiało napisać, że jedna z takich funkcji obrosła już legendą, mam na myśli instalator aplikacji. Zawsze bywa podawana jako argument ‚za’ i rzeczywiście dla kogoś kto miał do czynienia tylko z systemem Windows, cały proces wydaje się nieprawdopodobnie prosty. Instaluję przeciągając program do katalogu Aplikacje, odinstalowywuje przeciągając ten sam program do Kosza.

Jednak dla kogoś kto jest przyzwyczajony np. do korzystania z repozytoriów, takie podejście wydaje się nieco dziwne. Przede wszystkim o ile producent aplikacji o to nie zadba, nie ma szans aby aktualizacje przebiegały w sposób automatyczny. Druga sprawa to przyglądając się całości od kuchni, deinstalacja wcale nie oznacza wyczyszczenia systemu z pozostałości po oprogramowaniu. Wystarczy sprawdzić dokładniej swój katalog domowy. Takie przykłady można mnożyć, niemniej nie chodzi o to aby kogoś tu zniechęcać.

Ponieważ żyjemy w bardzo różnorodnym świecie gdzie zamknięte, hermetyczne rozwiązania są praktycznie rzadkością, to okazuje się, że również Mac OS da się trochę podrasować. Z pomocą wszystkim niezadowolonym przychodzi bowiem narzędzie brew. Jego instalacja z poziomu terminala systemowego jest bardzo prosta:

ruby -e $(curl -fsSL https://raw.githubusercontent.com/ →
Homebrew/install/master/install)"

Następnie korzystając z tego samego terminala wystarczy wydać polecenie:

brew search

aby otrzymać, zadziwiająco długą listę programów, które można zainstalować komendą:

brew install {nazwa programu}

Jeśli dołożymy jeszcze polecenia takie jak:

brew update
brew doctor
brew upgrade

to widać wyraźne podobieństwo do narzędzi dobrze znanych z Linuksów.

Dalsze szczegółowe omawianie narządzia brew mija się z celem, dlatego że przede wszystkim w Internecie można znaleźć mnóstwo informacji na ten temat, a po drugie zawsze najlepiej jest pobawić się samemu. Warto jednak dodać, że zdecydowanie rzadziej można znaleźć informacje o tym, że za pomocą opisywanego instalatora można instalować również aplikacje graficzne czyli np. Chrome, Firefox oraz Gimp czy Inkscape. Wybór jest naprawdę duży. W tym przypadku trzeba skorzystać z rozszerzenia cask, czyli użyć komendy rozbudowanej np.

brew cask search

Pozostałe reguły nie zmianiają się. Jak widać za pomocą paru prostych poleceń możemy w Mac OS skorzystać z dość zaawansowanego systemu instalacji, z obsługą aktualizacji oraz  innymi ciekawymi funkcjami.

MG

Tagi: , , ,