Aktualizacja XSIBackup

XSIBackup jako super wygodne narzędzie do wykonywania kopii zapasowych maszyn wirtualnych VMware sprawuje się bez zarzutu. Pisałem o tym programie wielokrotnie np. tutaj. Wspominałem również, że w połączeniu z VMware vCenter Converter Standalone stanowi szwajcarski scyzoryk na wypadek grubszej awarii tj. gdy musimy bardzo szybko odtworzyć wirtualizację np. z powodu awarii sprzętowej hosta.
W przyrodzie nie ma jednak rozwiązań doskonałych i nawet XSIBackup potrafi spłatać figla. Sytuacja, którą chciałem opisać dotyczy momentu tuż po aktualizacji VMware ESXi, kiedy mamy już powgrywane najnowsze patche a jeszcze nie aktualizowaliśmy naszego programu do kopii. Ja po prostu o tym zapomniałem – do tego stopnia, że nawet przeoczyłem brak nowych raportów email o kopiach zapasowych. A program się zwiesił.
Dość szybko znalazłem opis błędu w Internecie, odpowiedzialny był interpreter, a dokładniej jego niezgodność (w nowej wersji VMware) ze starszą wersją XSIBackup. Stanąłem przed koniecznością zainstalowania nowego wydania… i popełniłem duży błąd. Podążając za rozmaitymi poradnikami z forów użytkowników, gdzie twierdzono, że zasadniczo wystarczy podmienić odpowiednie pliki i wszystko powinno działać, pracowicie skopiowałem co trzeba. Zależało mi głównie na tym aby nie tracić tzw. jobs, czyli zadań kopiowania, które zdążyłem skonfigurować (nie jest to trywialna czynność ze względu na mnogość opcji). Zostawiłem całość bez przetestowania – kolejny błąd, a za dwa dni zadzwonił do mnie zaniepokojony użytkownik z informacją, że serwer nie działa. Chodziło o jdną z maszyn wirtualnych. Okazało się, że nie odpowiada cały host VM 🙁 Była sobota i w tym momencie runęła perspektywa wypoczynku. Po dotarciu na miejsce tzn. do serwerowni, ze zdziwieniem stwierdziłem, że serwer działa bez zarzutu, ale interfejsy sieciowe padły. Rzecz jasna restart całej jednostki pomógł, ale zmobilizowało mnie to do wykonania dwóch czynności, które powinienem zrobić od razu.
Po pierwsze usunąłem całą instalację XSIBackup. Polega to głównie na skasowaniu wszystkich plików i co ważne usunięciu zadań kopiowania na poziomie cron:
rm -rf "/vmfs/volumes/datastore1/xsi-dir"; \ chmod 0700 /var/spool/cron/crontabs/root; \ sed -i '/-dir\/jobs/d' /var/spool/cron/crontabs/root; \ sed -i '/cron-init/d' /etc/rc.local.d/local.sh
Po drugie zainstalowałem od nowa XSIBackup odtwarzając skopiowane wcześniej zadania automatycznego wykonywania kopii. Na szczęście pomogło.
MG
Tagi: ESXi, linia poleceń, Linux, serwer, VMWare



Życie lubi często płatać figle. Nierzadko stawia administratorów przed bardzo dziwnymi zadaniami, uwzględniającymi bardzo 
Można powiedzieć, że wykonujemy kopie zapasowe, bo jest to obowiązek każdego administratora. Oczywiście zdarza się, że o naszych obowiązkach dowiadujemy się kiedy mamy duży problem bo zagineły np. pliki użytkowników. Nie mam w tym miejscu na myśli systemów serwerowych ale archiwa pracowników. Rzadko zdarza się, żeby ktoś zmusił się sam do robienia kopii skoro ma w firmie dział IT.